Monday, July 21, 2014

♥ DIY - lovely nails with MoYou london


Ależ mamy upalne lato. Słońce przygrzewa, wiatr lekko powiewa. To najlepszy czas by trochę zaszaleć na paznokciach, czyż nie? To wręcz idealna pora by do woli bawić się kolorami i wzorami. Inspiracji jest tak wiele.. A to, co dzieje się wokół najlepiej nakręca do kreatywnego działania. Nie wiem czy kiedykolwiek słyszałyście o blaszkach do malowania wzorków na pazurkach. Cóż, ja nie. Kiedy się dowiedziałam o tym wynalazku bardzo się ucieszyłam. Jest to świetna alternatywa dla osób, które lubią upiększać paznokietki. Ja np. mam `świra` na punkcie takich rzeczy i co chwilę coś zmieniam, dodaję ;). W związku z tym, że postanowiłam dzielić się z Wami nie tylko stylizacjami, ale też innymi rzeczami, chcę pokazać Wam jak działają owe blaszki. Być może ktoś zakocha się w nich tak bardzo jak ja :). Mój pierwszy `blaszkowy zestaw` jest dwu-tematyczny. Pierwszy jest oczywiście o Paryżu. To chyba akurat nikogo nie dziwi ;). Te wzorki są tak urocze, że aż serce mięknie. Wręcz idealne na szalony wypad do Paryża! Drugi zestaw jest o tematyce kosmosu. Również niesamowity, każdy detal jest wspaniały! Najfajniejsze blaszki jakie widziałam są z firmy MoYou. Jest tam ogromna paleta do wyboru. Nie wiadomo co wybrać, każda blaszka ma w sobie coś. Ale cóż ja będę się zachwycać. Zobaczcie jak to się robi!We have such hot summer. The sun is shining, the wind is gently blowing. It's just perfect time to have fun with nails, isn't it? It's perfect time to play with different colours and patterns. There are so many inspirations around. Every thing drives us to create creative things. I'm not sure if you have ever heard about nail plate pattern maker. Well, I haven't till now. I've been happy when I found this gadget. It's amazing option for people who loves decorate nails. For example ; me. I'm crazy about things like that, to be honest. I add or change something on my nails all the time ;). It makes so much fun! Well, I decided I want to share more things of my life with you lately. This is why I also want to show you those funny plates. I bet you guys will love them as much as I do ! :) My first set is about two different themes. First one is about Paris, of course. I bet no one is surprised ;). Those patterns are so lovely so my heart is truly melting. Those are perfect for an adventure in Paris! The second set is about universe. This one is also amazing and breath taking. Every little detail is wonderful! The loveliest nail plate pattern makers are avaiable in MoYou London's online shop. You have so many nail plate pattern makers to choose. Believe me you'd have a problem to pick up only one ;) Every plate is different, special and unique. Just like how to use it!



Follow on Bloglovin


Sunday, July 13, 2014

♥ And all that I want from you Is a promise you will be there ♥


Jak widzicie nareszcie pojawił się nowy ubraniowy post. Co oznacza, że nie zważywszy na panujący ostatnio upał ruszyłam się z domu na porządne zdjęcia ;). Tak bardzo tęskniłam za zdjęciami w przyrodzie. W otoczeniu lasu, łąk i kolorowych motyli. Dlatego jestem zadowolona z tych zdjęć. Jeśli chodzi o moją stylizację to nie ma głębszej filozofii. Pomimo iż mam na sobie ogrodniczki jest to dziewczęca, letnia stylizacja. Całą późną wiosnę przechodziłam tak ubrana. Uwielbiam te ogrodniczki. Historia też jest zabawna. Milion lat temu zobaczyłam je na stronie Topshopa. Od razu się w nich zakochałam. Wiedziałam, że muszę je mieć. Niestety nie miałam pieniędzy. Kiedy w końcu dostałam wypłatę ogrodniczki były już wyprzedane. Smutno mi było. Jakiś czas temu weszłam na stronę zaprzyjaźnionego sklepu Ciuchbuda i patrzę i oczom nie wierzę. Moje ogrodniczki ! I to połowę taniej, jak nie więcej! Nie myśląc długo od razu je kupiłam ;). Wracając do dzisiejszego looku. Najbardziej do wyżej wspomnianych ogrodniczek pasuje mi różowa, przewiewna koszulka z Mohito. Uwielbiam ją. Jest taka delikatna. Niby zwykła, a wyjątkowa. Kolorystycznie idealnie pasuje do ogrodniczek. By utrzymać stylizację w pastelowej kolorystyce ubrałam też liliowe creepersy, które już długo kurzyły się w szafie, za długo. No i torebka. Piękna, lisia torebunia, w której zmieszczę to, co najważniejsze czyli mojego iPhone'a i burgundową pomadkę do ust. Jeśli chodzi o torebkę to również mam z nią związaną historię. Otóż milion lat temu podjęłam się współpracy z Lyndą, właścicielką sklepu LittleOddForest. Dostałam wtedy moją pierwszą zwierzęcą torebkę, oczywiście liska :). Nosiłam ją prawie codziennie. Teraz zostawiam ją na specjalne okazje, bo jest piękna, a ja nie chcę jej poniszczyć. Jakimś cudem zaprzyjaźniłam się z Lyndą. Z czasem zaczęłyśmy wymieniać się e-mailami. Już nie tylko o torebkach, ale osobistych rzeczach. Okazała się niesamowicie kochaną osobą, którą chciałabym mieć za przyjaciółkę. Tak też się stało. Wiem, że kiedy mam gorszy dzień to mogę do niej napisać, a ona przy mnie będzie. Niedawno dostałam paczkę niespodziankę. Ogromna koperta cała była wypchana lisimi torebuniami. Mniejsze, większe, miniaturki. Mówię Wam mnóstwo, a każda taka wyjątkowa jak sklep LittleOddForest. Zaparło mi dech w piersiach. Do dziś nie wiem jak mogę za to podziękować Lyndzie. A dziś na blogu właśnie jedna z lisich piękności :) It's new outfit post as you see. It means that I finally left my flat in case to take some proper photos ;). I missed nature photos so much. I missed forest, meadow, colorful butterflies. This is why I'm happy and proud of those photos. If it goes about my outfit there is no hidden philosophy. Although I wear dungarees my look is summery and ladylike. Actually, I wore those clothes during late spring. I love those dungarees. The story is funny. I saw those on Topshop's website million years ago. I immediately fell in love with those. I knew I must have them. Unfortunately, I had no money. When I finally got my salary those were sold out. I was sad. My friend has online second hand called Ciuchbuda and I visit it very often. I checked it once and I couldn't believe what I see. Those Topshop's dungarees I've fallen in love in some time ago! Those were even cheaper. I didn't think too much and I immediately bought them ;). Back to today's look. The most suitable to those lovely floral dungarees is light pink top I bought in Mohito. I like it a lot. It's so softy. It seems to be so usual but it's pretty unique in fact. It perfectly suit to the dungarees if it goes about its colour. I wanted to keep this look pastel colours. This is why I chose lilac creepers which stood unused in closet for much too long. And bag. Beautiful, fox bag where I hold every thing I need in. I mean my iPhone and burgundy lipstick of course ;). If it goes about that bag I also have a little story to tell. Well, I've started to cooperate with Lynda, who is owner of lovely and magic store called LittleOddForest. I've got my first animal-bag just from her. It was fox bag of course ;). I used to carry it every day. Now I don't cus I leave it for special occassions. It's too lovely and I don't want to waste / break it. I'd cry, promise! Somehow me and Lynda became friends. We started to exchange e-mails. Those weren't only about bags but also private ones. I realised she is incredible lovely person who I'd love to have for a friend. And well, it happened. I know that if I have worse day I can write to her and she always is by my side and will be there for me. I've got a surprise-parcel from her few weeks ago. The huge envelope was full of lovely fox-bags. There were so many different bags! Smaller, bigger! Really, so many fox-bags and each of those so unique just like LittleOddForest's store is. It took my breath away. Actually, I still don't know how to thank Lynda for all those lovely, dreamy bags. And today I show you one of those lovely little foxes ;).
Hej robaki, co u Was? Niedziela, ha? Zauważyliście, że cokolwiek byście nie zaplanowali to w niedzielę czas zawsze leci w jakimś dziwnym leniwym tempie? Mogę nie wiedzieć jaki jest dzień, ale niedzielę zawsze rozpoznam. Specyficzny spokój na ulicach, cisza w mieście i spacerujące rodziny od czasu do czasu. Cóż, u mnie nie wydarzyło się nic ciekawego. Tak jak pisałam ostatnio tworzyłam różne rzeczy. Nadal nie zabrałam się za czytanie Masłowskiej. Mimo, że ciągle leży na stoliku przy łóżku ja zawsze znajdę coś, co akurat muszę pilnie zrobić. Ale dzięki temu wczoraj zrobiłam kolaż. Mam trzy wizje i póki co udało mi się `przekleić` jedną z nich na kartki kolażowego notesu. Każdy kto na niego patrzy inaczej go rozumie. Czy ktoś kiedyś trafi w moją wizję? Zobaczymy. Może niedługo dodam go na bloga :) Ciekawe jak go ocenicie :) A tak poza tym to nic ciekawego, godnego napisania się nie wydarzyło. Zresztą zaledwie kilka dni mnie tu nie było. Dlatego chciałabym poruszyć temat, który jest może teraz na czasie, albo i nie. Wierzycie w przeznaczenie?
Przeznaczenie- los, dola, fatum, fortuna, to co przewidziane, zarządzone przez bogów, nieodwołalna konieczność. Jest to koncepcja, według której losy człowieka są z góry określone.
Tak mówi słownik, a dla Was czym jest przeznaczenie? Wierzycie w to, że na świecie jest gdzieś osoba, która na Was czeka i jest Wam przeznaczona? Może żonaty, może bezdomny, może muzyk, może naukowiec, może kosmonauta, a może zwykły przeciętniak. Mam tutaj na myśli osobę, która nie zdaje sobie sprawy, że gdzieś na drugim końcu kraju, świata jest inna osoba, która słucha tej samej muzyki, lubi jeść te same rzeczy, ma podobne zainteresowania albo na odwrót. I że kiedyś przyjdzie taki dzień, że los tak się dziwnie poukłada, że świata poza nią nie zobaczy. I że w końcu będą razem, bo są sobie przeznaczeni. Nie ważne co się stanie. 
Hey babes, how are you? Sunday, ha? Did you notice that no matter you plan Sunday always flies weird, lazy speed? I don't need to know what day it is but well I always will recognize Sunday. Specific peace on the streets, silence in the town and walking families from time to time. Well, if it goes about me, anything interesting and exciting happened. As I wrote you in last post I create some different things lately. I still didn't start reading Masłowska. The book has lain on the table next to bed for some time but I always have something more important to do. But yeah, I finished my collage yesterday. I have three visions and I did only one of those. Every person who looks at it understand it another way. I'm curious if someday someone will find my vision of it. We'll see. Maybe I'll add it on blog soon :). I'm curious how you will see it. And yeah, otherwise anything interesting happened. Actually it's been only few days I wrote her so. I want to write a little bit about topic which may be is current one or maybe not. Do you guys believe in destiny?
Destiny- fate, fortune, it may be conceived as a predetermined future wherher in general or of an individual. It's a concept based on the belief that there is a fixed order to the cosmos. It's a concept by which the destiny of man are predetermined.
Wikipedia says so. And what is destiny for you? Do you believe that there is someone who waits for you and is predetermined you? Maybe married, maybe homeless, maybe musician, maybe scientist, maybe cosmonaut or just a normal, usual boy. I mean person who doesn't realise there is somewhere, at the end of the country, world a person who likes same kind of music, food and have same interests or just unlike. And that time will come that fate  will strangely arrange that they will love each other to moon and back. Just because this is a destiny. No matter what.


Dungarees - Topshop // Ciuchbuda
Top - Mohito 
Socks - Marylin
Creepers - Asos
Necklace - MiniFanFan
Bracalets - Free People / Yes
Rings - Me & Zena // H&M 






Follow on Bloglovin