Tuesday, July 28, 2015

♥ The calm & The chaos ♥

`Jakże trudno na tym świecie człowiekowi zrozumieć drugiego człowieka`, powiedział Werter. Uwielbiam powieść `Cierpienia Młodego Wertera` i mimo, że przeczytałam ją tylko raz, kiedy jeszcze uczyłam się w liceum, to zdanie utkwiło w jednej z szufladek mojej głowy. Bardzo często do mnie wraca. Tym razem przyszło w tak nieoczekiwanym momencie, że cóż, możemy powiedzieć, że mnie zaskoczyło.

Olę, Oly, znam od jakiegoś czasu. Kiedy dodawałam pierwsze posty na blogu dostałam od niej piękną wiadomość. Napisała mi w niej między innymi, że tworzy własną muzykę. Oczywiście pierwsze co posłuchałam tego, co mi wysłała. Wiecie jakiego mam bzika na punkcie muzyki. To była miłość od pierwszego usłyszenia. Dziewczyna o tak delikatnym i wyjątkowym głosie. Nawet nie da się jej do nikogo porównać. Oly to Oly, unikat. Magiczny unikat. Prawdę mówiąc nasza znajomość opierała się na `lajkach` na fejsie i wymienieniu kilku wiadomości od czasu do czasu na temat tego, jak bardzo którejś z nas podoba się to, co zrobiła ta druga. Mimo wszystko czułyśmy, że nadajemy na tych samych falach. Oly występowała na tegorocznym Openerze i bardzo, ale to bardzo chciałam usłyszeć ją na żywo, poznać, przytulić. Nie mniej jednak, jak to w życiu bywa, miałam problem z gorączkami i skończyło się na tym, że nawet koncert online przespałam. Była tak bliziutko! Ale... osobiście wierzę, że nic nie dzieje się bez przypadku. Oly obiecała mi, że specjalnie przyjedzie do mnie na weekend. Tłukła się ponad osiem godzin w pociągu żeby spędzić czas ze mną. To uczucie szaleństwa, szczęścia i ekscytacji było połączone z lekkim stresem, bo w końcu to nasze pierwsze spotkanie i tak naprawdę się nie znałyśmy. Ja jeszcze cały czas liczyłam na to żeby się dobrze czuć i nie nawalić i udało się. Ten weekend był jednym z najlepszych weekendów w moim życiu. Mogłam twarzą w twarz porozmawiać z kimś, kto w pełni mnie rozumie (czy to jest w ogóle możliwe!?). Z kimś, kto kocha muzykę i modę tak samo jak ja! Z kimś kto lubi kolorowe naklejki i grać w gry planszowe. To było... takie nierealne. Szczerze, nie wierzyłam w to, że na mojej drodze pojawi się jeszcze ktoś taki, oprócz mojej siostry komu to wszystko nie będzie się nudzić. To smutne i w jakiś sposób może się wydawać dziwaczne, że jestem taka samotna i tak bardzo się cieszę, że spotkałam kogoś z kim naprawdę przyjemnie spędza mi się czas, a nie `za karę`.  Taka już po prostu jestem wybredna.

Oly została u mnie na dwa dni. Moja Ola też bardzo chciała poznać Olę więc ze swoją obitą nogą (spadła ze schodów) i kulą przyjechała by spędzić z nami trochę czasu. Jak już pisałam było cudownie. Ten czas spędziłyśmy na gadaniu, oglądaniu zdjęć, opowiadaniu sobie historii i co niektórzy sucharów ;), graniu w planszówkę, jedzeniu lodów i słodyczy i takich tam o. Niestety los nie był dla nas miły i ... w sobotę deszcz padał jak szalony. Mimo wszystko byłyśmy dzielne i wyszłyśmy na chwilkę na spacer po centrum, gdzie pokazałam Oly Basztę Czarownic. Właśnie tam trafiłyśmy na fantastyczną wystawę pt. `Syreni Śpiew`.
Projekt `Syreni Śpiew` zaprosił dojrzałe kobiety do refleksji nad swoją kobiecością. Do spojrzenia na różne jej aspekty i odnalezienia granicy pomiędzy tym, co własne/osobiste, a tym, co narzucone przez kulturę i społeczeństwo.
Tak pokrótce opisywana jest ta wielce interesująca, czasami wywołująca sympatyczny uśmiech na twarzy wystawa.
Niestety, Oly w niedzielę rano musiała wrócić już do siebie. To był straszny moment dla nas obydwu by się rozstać, no ale... Musimy jakoś sobie poradzić i wymyślić jakieś super-ekstra atrakcje, bo już niedługo znowu się spotkamy i coś czuję, że będzie jeszcze fajniej niż teraz. Wiem, że ten post jest mega chaotyczny, ale muszę napisać jeszcze jedną rzecz. Oly tak jak ja jest wielką fanką Goes To M i tak jak ja ma plecak wilka! To jest niesamowite jak wiele mamy wspólnego i że to właśnie tak magiczne rzeczy nas łączą, prawda?
Ok, ostatnia rzecz~ pracuję z Oly nad pewnym projektem i będzie mega, mówię Wam, ale nic nie mówię żeby nie zapeszać więc tshiiiiiiiiii !


`It is not easy in this world for one person to understand the next one`, said Werther. I love the `The Sorrows of Young Werther` novel. Although I read it only once when I was in high-school this sentence is deeply hidden in my mind and shows from time to time. This time the return was so unexpected and well, actually I can say it all laud. It surprised me.


I've known Ola aka Oly since some time. The time when I've added first posts on my blog Oly sent me beautiful private message. She wrote me lots of lovely things about what I make but also wrote that she makes music. Of course, I listened to the link she sent me. You know how much I love music. And... it was love from first hearing (hope you know what I mean ;) ). She is a girl with such delicate and unique voice. Honestly, I can't even write that its similar to someone else, cuz it's not. Oly is Oly, just unique. Magical unique. Our friendship was about liking each others facebook posts and writing to each other from time to time. We was talking about our success and were happy we made this. Anyway, we both felt we are soulmates. Oly played on Opener Festival this year that is in nearby. I dreamed to listened her live, meet her and cuddle her. Anyway, my life sucks and I had problems with high fevers so I overslept her online even. She was so close to me! But... I do believe anything happens without a reason. Oly promised me she is coming to visit me anyway. And she did. She spent over eight hours in a train only for me, to spend two days with me. That was a mix of feelings; craziness, happiness, excitement and a little bit stress. We didn't know each other in fact. It was our first meeting. I was afraid I may not feel good and her visit will be useless. Anyway, I did it and it was amazing time. That weekend was one of the best weekends I had in my entire life. I could talk face to face to someone who totally understands me (is it even possible!?). I could spend time with someone who loves music and fashion as much as me! I could spend time with someone who loves colorful stickers and play board games. It was so... unreal. To be honest, I didn't believe I met someone like this (who won't be bored with such things) on my way, of course including my sister. It's sad and somehow weird that I'm so lonely and that I'm so happy that I met someone who I can spend lovely time with and not be with someone and feel myself. I'm just fussy, I guess.

Oly has stayed with us for two days. My sister Ola wanted to meet her too, cus she loves her music also. She decided to come with her poor leg (she fell out of the stairs) and her crutch. As I wrote you earlier we spent amazing time. We talked a lot, we checked lots photos, we told lots stories, we played board game and ate lots ice-creams and sweets. Unfortunately, the weather wasn't nice to us cus Saturday was all rainy. Anyway, we decided to go out and I showed Oly the old town and Witches' Tower where we went to amazing exhibition. The exhibition's name was `Mermaid's Song`.
`Mermaid's Song's` project invited elderly women to reflection on their femininity and looking at various aspects of that and find the border between what is own / personal, and what is imposed by culture and society.
This is a short text about the exhibition. It's very very interesting and sometimes you realize that it makes you smile, but totally friendly smile. Unfortunately, Oly had to go Sunday morning and well, it was terrible moment to say goodbye to both of us, I guess, but... We must be brave and figure out lovely things to do when Oly comes to me next time or I come to her. We will meet soon, very soon again and I feel we will be have much fun than we had this time. I know this post is totally chaotic, but I must write you something yet! Oly is as huge fan of Goes To M as me and... she also have that wolf-back-pack! It's incredible that we even have same things! It's incredible how many things we have in common and the most magical thing is that such magical things connects us, don't you think?
Ok, last thing~ I'm currently working on something special with Oly. It's going be huge, but I can't tell anything cuz I don't want to bring bad luck to it, so tshiiiiiiiii !

Oly. moja droga Oly. dziękuję Ci za tak wspaniały czas. 
Jesteś dla mnie jak taka gwiazdka na niebie, która świeci 
i uśmiecha się i daje mi pozytywną energię. 
Dziękuję Ci za to.

I pozdrawiam niewidzialnego czytelnika mojego bloga, 
którego uwielbiam, który nazywa mnie Korex Des Foxes, Mateusza :*
I na koniec mojej kulejącej siostrzyce. Za wszystko :) 
Że z nami byłaś!






Follow on Bloglovin


Saturday, July 18, 2015

♥ the little girl with wings ♥


Jakiś czas temu dzięki przecenom zaopatrzyłam się w to piękne skórzane kimono z frędzelkami. Uwielbiam styl, hippie, boho, lat 70', jednak wydaje mi się, że to nie dla mnie. Mam to w domu na co dzień gdyż moja mama szaleje na tym punkcie od kiedy pamiętam i ubiera się delikatnie w takim stylu. Razem z Olą śmiejemy się, że jest takim naszym hipisem, nie tylko zewnętrznym, ale także wewnętrznym, z duszą. To właśnie mama zawsze namawia mnie na ubrania w tym stylu i mówi mi, że będę pięknie wyglądać. Tak też było tym razem. Udało się jej i kupiłam to piękne kimono. Obawiałam się, że to będzie jedna z tych rzeczy, które `kupujesz żeby leżało w szafie`, ale okazało się, że noszę je bardzo często! Jest idealne na lato jakie mamy w tym roku, kiedy nigdy nie wiesz kiedy nagle zrobi się chłodniej. Do tego założyłam cudowną lekko rozkloszowaną spódnicę z printem, który po prostu skradł moje serce. Jest taki romantyczny, pełen róż, magicznego ogrodu, lili, mostów. Tą spódnicę zobaczyłam na Etsy i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Wiedziałam, że idealnie będzie pasować do mojego kimona i leśnego t-shirtu. Oczywiście nie zapomniałam o biżuterii. W związku z tym, że t-shirt odkrywa dużą część dekoltu postanowiłam ubrać piękny niebieski wisiorek, który wygląda jakby był zrobiony z jakiegoś szkła. Jest niesamowity, ponieważ czuję się jakbym miała no sobie kawałek jakiegoś wyjątkowego witrażu ;). Czegoś jeszcze mi brakowało... Otóż do mojej bawełnianej torby z Free People przyczepiłam sobie broszkę z inspirującym cytatem. Za każdym razem kiedy nurkuję w poszukiwaniu telefonu albo jakiegoś innego gadżetu, zerkam na broszkę i od razu na twarzy pojawia mi się uśmiech ;). No i moje ukochane buciki z Free People ♥I've bought this lovely suede fringe kimono some time ago. Thanks for sales! I love hippie, boho and 70's style. Although I feel like it doesn't suit me. It's everyday for me because my mom has loved this style since I remember. She wears clothes like this, I can say. Me and my sister always say she is our own hippie, not only outside but also inside, with a hippie soul. Actually, my mom is the one who always advices me to buy some clothes this style and she always says how lovely I look like wearing such boho clothes. It was same situation this time when I bought the suede fringe kimono. My mom adviced me. I was afraid it may be another thing that `you buy it and never wear it`, but yeah I'm really surprised how often I wear it, in fact! It's perfect piece to wear for summer we have this year when you never know when it's getting colder. I decided to match it with super lovely, flared skirt. Actually, the print stole my heart. It's so romantic; full of roses, magic garden, water lilies, bridges. When I found this skirt on Etsy and it was love from first sight. I knew it's going to perfectly match my suede fringe kimono and forest t-shirt. Of course, I didn't forget about jewellery.The t-shirt shows most part of my cleavage so I decided to wear beautiful blue necklace. It looks like it was made of glass, don't you think ? ;) It's amazing cuz I feel like I wore a piece of some magical stained glass ;). Anyway, I still felt like I missed something... I decided to stick a brooch with inspiring quote to my cotton Free People bag. Every time I look for something in the bag, iPhone or other gadget, I look at the brooch and it makes me smile so much ;) And yeah... My beloved Free People anke boots that I can't stop wearing colder days. ♥
Co tam kochani? Jak mijają Wam wakacje? Dzisiaj chciałabym napisać Wam coś innego. Nie skupiać się na sobie, a na tym, co przytrafiło się mojej siostrze Oli. Około tydzień temu spadła ze schodów. Wiem, że to brzmi przerażająco, ale spokojnie. Na szczęście nic poważnego się jej nie stało. Ma tylko tak obtłuczoną nogę, że musi chodzić o kulach. Ola ostatnio jest bardzo samotna, cały czas siedzi w domu i postanowiła zaadoptować dwa kociaki. Jeśli czytacie mojego bloga od jakiegoś czasu, albo czytaliście moją książkę to zapewne zwróciliście uwagę, że moja siostra to specyficzna osoba, ale w pozytywny sposób. Sonia, pierwsza kotka to dziewczynka z depresją i po próbie samobójczej. Wczoraj na Fcb ktoś zadał mi pytanie: kot?? po próbie samobójczej? przed oczyma zobaczyłam jak bierze sznurek i się wiesza... Otóż nie. Koty to świadome istoty i tak jak ludzie potrafią czuć. Sonia wybrała śmierć głodową. Przestała jeść i trzeba było ją karmić przez kroplówkę. Mało tego, jest tak wycofana, że cały czas chowa się pod łóżkiem lub pod wanną i siedzi smutna. Nie wiem jakim cudem, podejrzewam, że dlatego, że u Oli jest spokój Sonia zaczęła jeść. To wielki postęp i wszyscy jesteśmy szczęśliwi. Druga kotka, bo to też ona, jest także niepełnosprawna. Ola kocha takie dziwaki jeszcze bardziej niż normalne koty i otacza je jeszcze większą miłością. Pani z fundacji (tej, z której brałam Marcusia) powiedziała, że ludzie nie chcą takich kotów. Ten kot (bo nie ma jeszcze imienia) jest bez jednej łapy. Kuśtyka na trzech, ale u Oli jest tak szczęśliwy, że ciągle na niej leży i się z nią bawi ;) To działa w dwie strony. Moja siostra jest tak szczęśliwa, że co piętnaście minut wysyła mi zdjęcia i filmiki. Dawno nie widziałam jej tak szczęśliwej ;). Pojawił się problem. Jak nazwać tego trój-nogiego kociaka. Ja chciałam Pepper jak Pepper z American Horror Story, która jest też pokiereszowana, ale piękna. Jednak Oli nie pasowało. Postanowiłyśmy zrobić konkurs na fcb i ... wygrało imię Arya Stark, która śmierci mówi `nie dziś`. Czemu akurat to? Arya ma dość smutną, ale inspirującą historię. Złamała łapę i to było złamanie otwarte. Przez dwa tygodnie błąkała się i zaczepiała ludzi, prosząc o pomoc. `Śmierci powiedziała nie dziś`. Nie poddała się. Dzielnie walczyła o życie. Znalazła ją Pani z Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Arya musiała mieć amputowaną łapę, ale jak zobaczycie na zdjęciach i filmiku, nie poddała się. Żyje pełnią życia ja zdrowy kot. To jest piękne. How are you guys? How is your summer time? I want to write about something else than me today. I don't want to focus on myself but describe what happened to my sister lately. Ola fell down the stair. Fortunatelly, nothing serious happened besides her leg hurts so much so she must walk with crutches. Ola is very lonely lately. She spent all days home alone and she decided to adopt two kittens. If you have read my blog for some time or you read my book, you probably know that my sister is atypical person, but positively of course. Sonia, the first cat is a depressed girl after failed suicide attempt. Someone asked me on fcb yesterday: cat?? how is it posible that cat tried to kill herself? I imagined cat taking a twine and try suicide by hanging... Well, no. Cats are aware beings and they can feel, just like people do. Sonia chose to die of starvation. She stopped eating, totally. They had her to drip feed. It's not all. She is very fearful. She hides under the bed or bathtub and she is sad. I have no idea how Ola did it, but Sonia has started regulary eat since she lives at Ola's. It's huge progress and we all are happy. I guess, she eats because there is so calmy in Ola's flat and she just feels safe. The second kitty is also a girl and she is also disabled. Ola loves every freak so much. The lady who works in the foundation (it's the same place I adopted Marcel from) said that people don't want that kind of cats. This one (she has no name yet) is without one leg. She jumps on three legs, but she is so happy with Ola so she plays with her all time time, she lies on Ola's all the time ;) It works both sides cuz my sister is also happy. She sends me photos and videos every 15 minutes online ;). The problem is: how name this three legs cute cat. I said the perfect name for her is Pepper, just like the Pepper from American Horror Story who is also ugly but hey, she is lovely somehow, don't you think? However Ola said the name dosn't suit to the cat. We decided to make fast competition on fcb and ask people for ideas. Arya Stark who says `not today` to god of death won. Why this one? Arya's story is quite sad but also inspiring. She broke leg and it was breaking open. She walked among the people with that broke leg asked people for help. `She said not today to  god of death`. She was so brave and she fought for own life. She was found by the lady from Pomorski Koci Dom Tymczasowy foundation. Arya's leg was amputated. You must check the photos and videos I posted down the post. You will see she didn't give up and she lives happily full live just like normal cat. It's beautiful.

suede fringe kimono - Stradivarius 
t-shirt - Zara
Ankle boots - Free People



video





Follow on Bloglovin