Sunday, November 9, 2014

♥ So whether music or madness live by one of the two go on, fill your heart up with gladness.


Katharsis (gr. oczyszczenie) - uwolnienie od cierpienia, odreagowanie zablokowanego napięcia, stłumionych emocji, skrępowanych myśli i wyobrażeń.  
Wierzycie w Katharsis? Ostatnio bardzo dużo piszę. Całe dnie, godziny spędzam przy otwartym laptopie wyklikując na klawiaturze różne słowa. Kasuje je, staram się znaleźć bardziej odpowiednie przymiotniki by wyrazić to, co czułam kiedyś. Ponoć traumatyczne przeżycia z naszej przeszłości zamykamy w małym kokonie w środku ciała. Ten kokon jest zabudowany bardzo twardym murem więc negatywne emocje nie mają prawa stamtąd wyjść. Najczęściej dzieje się tak, że kokon pęka w najmniej odpowiednim momencie i wszystkie obawy, lęki i żal wywalają się na zewnątrz tym samym doprowadzając nas do depresji, psychozy i takich tam. Ja postanowiłam, że nie chcę aby do tego doszło w taki sposób więc postanowiłam przebić mój kokon cienką igłą niczym balonik. Tym bardziej, że od dłuższego czasu nawiedzają mnie koszmary i za dużo myślę o przeszłości. Po co się zastanawiać? Najlepiej jest wyłożyć kawę na ławę i otwarcie wyrzucić z siebie smutki, traumatyczne wspomnienia z przed lat. Oczyścić się z tego i więcej o tym nie myśleć. Zacząć wszystko od nowa odcinając bolesną przeszłość od teraźniejszości, która jest piękna, pozytywna i magiczna. To, co było zostawić daleko za sobą nie wracając do tego. Czy faktycznie napisanie tego wszystkiego pomoże mi zapomnieć i odetchnąć z ulgą? Przestanę miewać lęki i koszmary nocne? Nie wiem co o tym myśleć, ale jeżeli nie spróbuję to się nie dowiem. Od tygodnia skupiam się tylko na pisaniu. Na przemian płaczę, śmieje się i znów płaczę. Przypomina mi się coraz więcej rzeczy, zdarzeń, ludzi. To dopiero początek. Jak będzie kiedy skończę? Zobaczymy.
Ostatni okres jest dla mnie mega zapracowany. Ciągle coś się dzieje. Babcia co chwile dzwoni abym ją odwiedziła. Nie mam sumienia zostawić dziadków samych. Siedzą smutni kilka kilometrów od miasta. Jedno w jednym pokoju drugie w drugim. Kiedy jedziemy do nich z mamą od razu na ich twarzach pojawiają się ogromne uśmiechy. I jak ich tu zostawić? Oprócz pisania o moich rozterkach cały czas piszę do Sophisti. Mimo, że dziennie piszę dwa artykuły, staram się robić to na sto procent. Dlatego jest to trochę czasochłonne. Lubię to robić. Kocham pisać, a z tych artykułów zawsze wynoszę coś nowego. No i szpitale. W ostatnim okresie to jakieś szaleństwo. Jeżdżę ciągle w tę i z powrotem. Gdańsk - Słupsk. Słupsk - Gdańsk. Nie mam nawet kiedy poczytać książki. Nie lubię czytać w samochodzie, ale chyba będę musiała zacząć tak czytać, to jedyna możliwość, kiedy mam wolną chwilę. Ostatnio jak byłam w Sopocie na zastrzyku pojechała ze mną też babcia, bo akurat tak się złożyło, że miała wizytę u swojego lekarza. Kolejnym zbiegiem okoliczności było to, że miała swoje 77 urodziny! Razem z siostrą zabrałyśmy ją na śniadanie do restauracji Dziupla. Babcia, która cały czas spędza na wsi była zakochana w tym miejscu. A to podobały jej się poduszki w kształcie ptaków, a kelnerka taka miła, bo dała nam powąchać herbatkę, a bo siedzenia takie fajne i dziadek musi jej takie zrobić. na lato. Mówię Wam, dawno nie widziałam jej tak szczęśliwej! To był miód dla moich oczu. A jeśli chodzi o mnie, nic wielkiego się nie dzieje. Za oknem piękna, kolorowa jesień, a ja zamiast iść na zdjęcia ciągle robię coś innego. Muszę wykorzystać te ostatnie dni, koniecznie!
Catharsis (gr. purification) - is the purification and purgation of emotions, especially pity and fear through art or any extreme change in emotion that results in renewal and restoration.
Do you believe in Catharsis ? I've written so much these days. I've spent entire days, hours on my laptop. I've typed different words. I've tried to find adequate adjectives to express exactly what I felt the other day. Clever people say we hide our traumatic experiences in cocoon that is made of very hard wall so the negative emotions are not able to come out. Generally, the cocoon cracks the least appropriate moment so all those fears, sadness and grief do consequently making us depressed or we get psychosis or neurosis and so. I decided I don't want to make it that way so I also decided to crack my cocoon by thin needle, just like a little balloon. Especially because I've had nightmares and I've thought about my past too often lately. I shouldn't wonder too much. It has no sense. The best is to put coffee on the table and openly throw negative emotions, traumatic memories and sadness out. Just purify yourself and don't think about it any more. Just start all over again cutting painful past of positive, beautiful and magic future. And leave it far away and don't go back to that. Will writing all those stories help me to forget and breath deeply? Do you believe that? Will it stop my nightmares and fears? I have no idea what to think about it but if I won't try I won't know the answer. I've been focusing only on writing these past few days. I cry, I laugh and cry and round and round. It lets me remembering more facts, people and things. I just started. How is it going to be when I finish? We'll see.
I've been very busy these days. Something happens all the time. Something new comes out. My granny phones to me every day and invite me to visit her. I can't leave her and grandfather alone. Granny sits alone on her own, my grandfather also sits on his own and it makes them lonely. When me and my mom visit them they leave their rooms and have big smiles and talk like crazy. How can I leave them? Besides writing about my traumatic past I write to Sophisti all the time. Although I write only two articles per day I try to do well, on hundred percent. This is why it's kind of time-consuming. I love writing tho. I always learn new things writing articles to Sophisti. It's awesome. And hospitals. This time has been crazy. I visit those places very often. The journeys are back and forth. Gdańsk - Słupsk. Słupsk- Gdańsk. I don't even have time to read a book. I don't like reading in a car, but I guess I must start reading like this cus there is no other opportunity to find a moment for myself. When I was in Sopot for an injection last week, my granny came with me cus she had a visit at her doctor's too. The other coincidence is that that day my granny celebrated her 77th birthday! It was big day so me and my sister took her to that restaurant called Hollow. My granny who lives in country side immediately fell in love with that place. She wasn't able to stop wonder how lovely are bird shaped pillows, that the waitress brought us some tea to smell and that there are such fantastic wooden sofas that my grand father must build for her in summer. I just don't remember when she smiled like this! If it goes about me. Anything big happens. It's such a lovely colorful autumn and I'm doing some different things instead of going out and take magic photos. I must catch up cus these days are last one of beautiful autumn! 



Tshirt - Forget Me Not
Skirt - vintage
Bag - Topshop
Necklace - Titina Store
Bracalets - YES // H&M // Lilou
Rings - H&M
Boots - Rosewholesale






Follow on Bloglovin


Wednesday, October 29, 2014

♥ So far away, could not find your way back.


Moja dzisiejsza stylizacja to po raz kolejny ukłon w stronę filmów genialnego reżysera Wesa Andersona z nutką Paryża. Wiem, że obydwa aspekty nie mają ze sobą za wiele wspólnego, ale dla mnie to połączenie jest idealne.
Co u Was kochani? Jak mija Wam czas? Mnie ostatnio nawiedził melancholijny nastrój. Trochę pokomplikowało się z moimi wynikami. Tak właściwie to nie wiadomo co mi jest i tak kręcę się w kółko, a lekarze rozkładają ręce. Nie rozumiem dlaczego w moim mieście lekarze są tacy niedokształceni i nie potrafią szybko postawić diagnozy. Żeby dowiedzieć się co mi jest muszę jechać do Trójmiasta, nawet do najzwyczajniejszego specjalisty. To jest denerwujące. W ostatnim okresie przytyłam, sama po sobie to czuję. Kilka dni temu byłam u mojej kosmetyczki i też zauważyła, że moja twarz jest pulchniejsza. Wiem, że to puste, ale dołuje mnie to. Nie jem tak dużo żebym mogła przytyć, wręcz staram się ograniczać słodycze, a tu proszę, dostałam większą dawkę leków sterydalnych i już. Z drugiej jednak strony tłumaczę sobie to też w ten sposób, że lepiej jest przytyć na jakieś pół roku, rok i czuć się dobrze. Tak czy siak po prostu jak każda dziewczyna przejmuję się swoim wyglądem ;) Ale koniec smutków. W sobotę przyjeżdża do mnie Ola i spędzimy razem dwa dni. Rano idziemy opiekować się pieskiem babci. Mamy zamiar przez kilka godzin oglądać filmy z Evan Peters ;). W tym roku chyba nie będę obchodzić Halloween. Kompletnie nie mam pomysłu na przebranie, a jak już jakiś wpadnie mi do głowy to bohaterka jest albo mało znana albo mało straszna ;) W zamian za to chyba upiekę jakieś przerażające ciasteczka. Wczoraj przyszła do mnie pocztą książka `Elegantki. Moda ulicy 50. i 60. XX wieku`. Póki co przeglądałam ją tylko, ale wydaje się ciekawa. A teraz czas na chwilę z moimi przemyśleniami. Ostatnio w moim domu poniekąd króluje temat bezdomnych zwierząt. Od zawsze mama uczyła nas, że kiedy jest jakiś bezdomny kot czy pies trzeba go nakarmić, a kiedy jakieś zwierze potrzebuje pomocy, trzeba pomóc. Moja starsza siostra Ola w ostatnich miesiącach strasznie wkręciła się w pomoc kotom. Już chyba nawet pisałam, że zapisała się do fundacji, w której pomaga kotom po wypadkach, wyrzuconym na ulicę czy takim, które potrzebują asymilacji. Mimo, że dzieli nas 130 km znam chyba każdą klatkę w fundacji i każdego kota. Ola nagrywa mi filmy, zdjęcia i wszystko godzinami opowiada. Razem z mamą karmimy też Walczaka więc to wszystko nie jest nam obce. Do czego dążę. W zeszłym tygodniu przeczytałam artykuł na Wysokich Obcasach o kobietach, które są wyszydzane właśnie dlatego, że pomagają zwierzętom. Kochani, przeczytajcie ten artykuł i napiszcie mi co o tym myślicie. Moim zdaniem takie zachowanie jest poniżej jakiejkolwiek krytyki. Mówienie, że lepiej pomogłyby innym ludziom jest najgłupszym argumentem jaki kiedykolwiek słyszałam. Zwierzęta to stworzenia, które nie potrafią mówić i jeśli nie my, ludzie to nikt im nie pomoże. Wychodzę też z założenia, że człowiek powoli zabiera im całe terytorium budując miasta, autostrady. Więc jakąś pomoc jesteśmy im winni. 
It's another time when I was inspired by amazing and magic Wes Anderson's movies. The other inspiration to creating this look was also Paris. I know that both are not very related to each other, but this mix is perfect for me :)
How are you, sweetheart? How have you been lately? I've been very melancholic mood lately. My test has been worse. Actually, no one knows what's going on with me. I visit doctors and they can't tell me anything accurate. I don't understand why doctors are so ignorant and unclever and they can't just diagnose me. I must go to Tricity to find out what's going on, even if it goes about the smallest problem. It's really annoying. The other thing is that I've put on my weight lately. It's not like I only see it but I just feel it. I visited my beautician few days ago and she also told me that my face got plumper. I mean cheeks, of course. I know it's silly but it makes me sad. I don't eat that much that I may put on weight. I really try to limit eating chocolate and here I am, getting fatter. My doctor has increased the dose of meds that retain water in the body and I just got plump. The other hand, I explain to myself that it's better to be plump for half year or a year and just feel good physically, without pain, etc. Anyway, I'm just like other girls worrying about outlook ;) End of sadness. My sister Ola is coming to visit me on Saturday. We are going to babysit my granny's dog at the mornig. We are going to watch movies with Evan Peters ;). I won't celebrate Halloween this year, I guess. I totally have no idea if it goes about the costume. Even if I have some, the characters are not that well known among people or those are not very scary ;) I'm going to bake scary cookies instead, I guess. I got a book called `Elegant ladies. Street Style of 50th and 60th` yesterday. I checked it for a little bit and it seems very interesting. I can't wait to read it tho. I want to write my reflections now. My home is full of `homeless animals` topic lately. My mom has always taught us that if we see homeless dog or cat we need to feed it or we see animal that needs help we must help it. My older sister Ola is totally into helping cats lately. I guess, I already wrote you that she got hired to a chantry. They help cats which are after accidents, got thrown on a street or they need assimilation. No matter there are 130km between us I know each cage and each cat there. Ola shoots videos and photos for me and then we talk about the cats she works with for hours. Both, me and my mom feed homeless cat that lives in our nearby,. You know him/she - her name is Walczak. So this topic is very close to me. So, I read an article last week. It was about women who are mocked just because they help animals. That kind of behavior is under any criticism, really. I don't understand people. They usually say that the women should better help people not animals. This is the most stupid argument I've ever heard. Animals are those kind of creatures that can't talk and if we won't help them, then who? I also think that people take entire territory where animals lived before. We build cities, highways. So we really owe help them, at least.

Hat - fox & owl (my mom`s store)
Sweater - Sinsay
Pants - Topshop
Oxfords - Le Bunny Bleu
Notebook - Best Play Ever
Faux fur collar - vintage



Marka Vichy zaprosiła mnie do ogólnopolskiej kampanii Vichy Idealia/L’Oreal Polska – „Mam swoje idealia”. Co miałam zrobić? Nagrać 30 sekundowy filmik, w którym mówię o swoich pasjach, marzeniach i tym, czym się zajmuję. Tym filmikiem chciałabym pokazać Wam, że polki są przebojowe i nie boją się realizować swoich celów. Serdecznie zapraszam również WAS do wzięcia udziału w tej akcji. Do wygrania świetne nagrody. Więcej na stronie. Tymczasem ja zapraszam Was do obejrzenia mojego filmu :)
Do you know that brand called Vichy? I'm sure you do. They have a special campaign here in Poland called `Idealia`. I got invited to take a part of this. I had to record 30 sec long video where I talk about my passions, dreams and about what I do in my life. I want to show that polish women are combative and they are not afraid of taking risk to achieve own goals. The rest is polish only... The competition and so :). 

Follow on Bloglovin