Sunday, April 13, 2014

♥ Katie, you're busy dying, might as well be happy ♥


Dzisiejsza stylizacja jest w stu procentach mną. Czyli jak wiele razy już pisałam `pomieszanie z poplątaniem`. Dużo wszystkiego, wiele nie pasujących do siebie rzeczy, które w rezultacie do siebie pasują tylko trzeba połączyć je ze sobą z umiarem. To był ułamek sekundy, chwila, kiedy to wszystko połączyłam. W rezultacie byłam zdziwiona, że wszystko wyszło tak ładnie, bez problemu. Oczywiście pierwsza myśl, która przeszła mi przez głowę to, co inni pomyślą, ale później przestałam się tym wszystkim przejmować. Zupełnie nie wiem dlaczego, ale ta stylizacja kojarzy mi się troszeczkę z Suzy z `Moonrise Kingdom`. Chyba nie mam nic do dodania jeśli chodzi o ten look.
Today's look is in one hundred percent me. I know I've written it million times and I probably will, but it's just `jumbling confusion`. So many different things which don't suit together on first sight. I just feel like every thing goes well together. We just must remember about frugality. It was just a piece of second, a moment and I knew how I want my look to look like. I was surprised it came out without any problems and so pretty. Of course my first thought was: what will others say. But then I stopped care. I don't know why but this outfit reminds me of Suzy from `Moonrise Kingdom` a little bit. Well, I guess, I have anything to add if it goes about this :)
Wracam, wracam do świata żywych. Kasia, ja Kasia, Tilda. Przez ostatnie kilka miesięcy miałam zawahanie własnej osobowości zastanawiając się kim tak naprawdę jestem, kim powinnam być żeby podobać się ludziom, żeby przestali się na mnie gapić jak na gimnazjalistkę i dziwaka z kosmosu. Strasznie na tym straciłam, bo wciąż czuję jakbym utraciła cząstkę mnie. Nie warto jest zmieniać się tylko dlatego, że chcemy się komuś podobać. Jeżeli ktoś nie akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy to czy warto w to brnąć? Dobrze, że sobie to uświadomiłam. Lepiej późno niż wcale. Mam nadzieję, że już nigdy nie będę na nikogo patrzeć i będę po prostu sobą. Wstydzę się tego przed samą sobą, że chciałam się komuś podobać i dlatego zrezygnowałam z wielu rzeczy, które kocham, z tego jak lubię się ubierać, jakiej lubię słuchać muzyki, jakie lubię czytać książki. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że znów wróciłam do punktu wyjścia czyli wstydzę się samej siebie. To okropne uczucie, którego chcę się jak najszybciej pozbyć. Czeka mnie droga, ale przez nią przejdę i wrócę do bycia mną, kroczek po kroczku. Będę taką Kasio - Tildą jaką chcę być i jaką jestem w sobie, w środku. Wciąż nie wiem kim jestem i chyba nigdy się tego nie dowiem, ale wiem, co kocham i co lubię i nie powinnam tego zmieniać i się tego wstydzić, nie ważne, co kto powie. Powinnam się chyba też trochę bardziej otwierać. Ale to takie ciężkie kiedy na każdym rogu czyha tyle zła. Kiedyś rozmawiałam z Panem, który powiedział mi, że w każdym człowieku jest dobro. Ja tak nie uważam. Ludzie są okropni, źli i podli. Są tylko wyjątki. Więc jak tu być sobą jeśli większość nie akceptuje Cię takim jakim jesteś ? Teraz to brzmię jakbym była wybrykiem natury haha. Dam radę, prawda? Wiem, że tutaj jest dużo dobrych duszyczek, które mi pomogą :).
Co u Was kochani? Ja ostatnio chorowałam, leżałam w łóżku. Te kilka dni było naprawdę ciężkich. Wczoraj już trochę wyszłam z łóżka i nie mogę napatrzeć się jaki świat jest piękny. Piękny, cudowny ! Słońce świeci, grzeje, oświetla wszystko. Koty wychodzą też się grzeją, no cudownie :) Odwiedziła mnie wczoraj Ola, ale musiała już dziś raniutko wracać do siebie, szkoda, oj szkoda... W środę byłam u mnie znajoma, która przeprowadzała ze mną wywiad radiowy. Ależ dziwne przeżycie. Wydawało mi się, że nie będę się denerwować rozmową do mikrofonu, a jednak niespodzianka. Nagadałam się głupot. Chociaż przyznaję, wyjątkowo starałam się być mądra i przede wszystkim wiedziałam o czym mówię. Cóż, jak leżałam w łóżku to oglądałam sobie filmy i tylko tyle się wydarzyło. Zaczęłam oglądać film, który bardzo mną wstrząsnął. Obejrzałam zaledwie kilka minut i nie dałam rady do końca. Nazywa się `Never Let Me Go`. Okropność. Może kiedyś go skończę, jak będę na siłach. W ostatnich dniach wyszło mnóstwo nowych klipów. Takich teledyskowych jak i tych akustycznych. W końcu nauczyłam się robić playlisty na YouTube i teraz mogę słuchać do woli to, co lubię :). Ah, technika mnie nienawidzi, a ja ją tak kocham. Powiem Wam, że już trochę głupieję od tej wiosny. Wszystko mi się plącze (dokładnie jak ten post, który nie ma sensu) i nie mogę się skupić.. 
I'm back, I'm back into reality. Katie, me Katie, me Tilda is back. I've had own personality fluctuation for few months back. I had no idea who I am, who I want ot be and who should I be to people start accept me. I'm sick of people who look at me like I was thirteen and someone from outer space. Actually, I lost so much being not myself and I still feel like I lost a little piece of me. I finally understood that it's not worth. I mean changing myself into person I'm not. Especially if we do it just because I want to attract someone's attention. If people don't accept us that way we are, is it worth changing then? I'm glad I realised that. I really hope I stop care about others and their opinion about me. I'm ashamed of myself I wanted to attract someone's attention and it made me change every thing about me. I give up with things I love, e.g:  my hobbies, my style, music I love, books I love reading. The worse thing is I'm back to the point I was few years ago and I'm ashamed of myself. It's odd feeling but I want to throw it out. I must go through it but I know I can do it again, step by step. I'm going to be Katie-Tilda who I want to be and who I like to be and who I'm inside. I still have no idea who I really am, and I guess I will never find out but I know what I love and what I like and I shouldn't change it. I guess, I should be more open. It's hard if there is so much evil around the world. I had a small talk with a gentleman who told me there is good in each of us. Actually I don't believe it. People are so mean. There are only exception and they are good people. So it's hard to be myself when there are no acceptance around. wow, now I sound like I was a freak or something, I'm not. I can do this right? I know, here are many good people who supports me.
How are you sweethearts? I've been sick lately and I spent these days in bed. Actually these days were very dangerous to me, but now every thing seems ok. I felt better yesterday so I decided to go out and I can't stop wonder how beautiful is world. So lovely! The sun is shining, it's warm and every thing is so frech :) Even cats go out and get some warm :). My sister Ola came to visit me yesterday but unfortunatelly she had to go back home today morning. What a shame. Wednesday- my friend came to visit me and she interviewed me to a radio. It was such weird experience. I mean, I have never thought it may be so stressing to talk to microphone. But wow, surprise! I was so nervous. I spoke some stupid things as usual. But yeah, I must mention I really tried to be clever and I knew what I was talking about. Well, as I wrote earlier I spent these days in bed. Anything interesting happened. I just watched some movies. I've seen a movie which touched me. I've seen only few minutes of that movie. I just couldn't watch it till the end. It names `Never Let Me Go`. So awful. Maybe I finish it one day. There are so many new lovely video clips in Internet! I can't handle it :). There are just videos like videos and some acoustic ones. Finally, I have something to listen to. I finally realised how to create playlist on YouTobue and now I can listen to every song I want to. Ah, technique hates me, and I love it so much :). Well, I'm getting silly because of Spring. Every thing is so confusing for me and has no sense. Just like this post. I just can't focus on anything...

Dress - Vintage
Top with collar - Topshop
Tights - Marilyn
Boots - Dr Martens
Beret - H&M
Necklace - Cropp // Bijou Brigitte
Brooch - Tregvart
Bracalets - gifts from friends
Earrings - I don't remember
Bag - Topshop
Sunglasses- Choies





Follow on Bloglovin


Monday, April 7, 2014

♥ Polish Fashion Brand Meeting in Gdańsk ♥


Wczoraj wybrałam się na małą wycieczkę do Gdańska. Zainteresowało mnie ogłoszenie na Facebook'u Galerii Bałtyckiej o Targach Mody. Zobaczyłam listę projektantów, którzy wystawią swoje rzeczy, zachwyciłam się i nie myśląc długo zapakowałam się i pojechałam do Trójmiasta. Z samego rana, zanim stoiska zostały otwarte, poszłam z blogerką/vlogerką Gosią Boy na kawę. Było bardzo fajnie. Lubię spotykać osoby, które znam z internetu i potem przenosić rozmowy do świata realnego. Później chwilę popilnowałam stoiska marki Illesta, zachwycałam się różnymi rzeczami, porobiłam zdjęcia na bloga i poszłam spotkać się z Dawidem. Mamy wiele wspólnych tematów, co jest super. Na koniec zeszliśmy posłuchać Small Talków, które przeprowadzała Gosia z projektantami i musiałam już jechać, bo byłam wykończona. Jako obserwator mam mieszane uczucia co do całego wydarzenia. Zacznę może od aspektu pozytywnego. Po pierwsze jestem szczerze zadowolona z tego, że mogłam z bliska przyjrzeć się projektom, które od jakiegoś czasu przeglądałam w internecie zastanawiając się czy warto je kupić. Większość z nich mnie nie zawiodła. Materiał, forma, kolor. Wszystko wyglądało tak jak na zdjęciach, niektóre nawet lepiej :). Wypatrzyłam kilka perełek, które od razu znalazły się na mojej `to buy` liście :). Są to rzeczy zarówno z biżuterii jak i odzież, np. wyjątkowa sukienka w stylu baby doll- cudo! Zachwyciła mnie też biżuteria. Kiedy zobaczyłam dzieła Animal Kingdom od razu oczyska mi się zaświeciły. Kolejnym dużym plusem jest to, że Galeria Bałtycka wyszła z inicjatywą promowania polskiej mody, a co za tym idzie zapoznania ludzi z tym jakże pięknym zjawiskiem. Miałam okazję posiedzieć przy stoisku marki Illesta i zauważyłam duże zainteresowanie. Być może to nie jest dobre słowo, ale widać progres. Do wieszaków podchodziły kobiety w różnym wieku i widać z różnym budżetem. Były momenty, kiedy obie przebieralnie były zajęte. Coś wspaniałego. Wydaje mi się, że Polacy pomału rozwijają się i otwierają na modę. Poszukują czegoś innego, wyjątkowego, dobrego jakościowo. Żeby nie było tak pięknie i kolorowo muszę też wspomnieć o tym, że były Panie, które podchodziły, zapytały o cenę i marszcząc nos odchodziły. Wiadomo, że ubranie od projektanta będzie droższe. Nie przesadzajmy też, bo cena 150 zł za sukienkę, której ilość jest limitowana, wykonanej z przyjemnego i dobrego materiału to nie jest cena z kosmosu. Bardzo podoba mi się to, że Galerie Handlowe zauważyły, że ludzie coraz bardziej łakną mody i organizują takie targi. To jest potrzebne. Nie chodzi już nawet o sprzedaż, która wiadomo jest bardzo ważna, bo wbrew temu, co wszystkim może się wydawać, przeżyć projektantowi z tego, co zarabia w Polsce jest bardzo trudno, chodzi tutaj też o przybliżenie ludziom pojęcia moda, czym ona jest i że jest to ważny aspekt życia. Czasami odnoszę wrażenie, że ludzie nie mają odwagi wejść do showroomu by nawet obejrzeć jakieś ubrania. Wiadomo, kiedy są już w Galerii łatwiej jest się przełamać. Widzą wtedy, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Nie ma dnia by w programach śniadaniowych nie było wzmianki o modzie, nawet w codziennych gazetach można zauważyć artykuły o modzie, stylizacji. Nie ma więc co się dziwić, a wręcz trzeba się cieszyć, że zarówno kobiety jak i mężczyźni stają się bardziej otwarci na `nowe doświadczenia`.
Bardzo fajną atrakcją dla klientów były też tzw. `Small Talk'i` z projektantami wystawionych marek. Galeria stworzyła przyjemny, intymny kącik, gdzie Gosia pytała projektantów o ich projekty. Można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. I teraz zacznę narzekać przechodząc tym samym do negatywów. To było smutne, wręcz przykre, że były momenty, kiedy nie było ani jednej osoby, która słuchała wywiadu. To było nawet trochę upokarzające dla projektantów, którzy starali przedstawić się, przybliżyć projekty. To było n a p r a w d ę ciekawe. Nie rozumiem, dlaczego nikt tego nie słuchał. Nawet z czystej ciekawości, by zobaczyć co się dzieje. Być może sofy były ustawione za daleko od sklepowego wyjścia bądź w złym miejscu. Mam na myśli sklepy, do których chodzą klienci. Tak czy siak zainteresowanie było bliskie zeru. Najbardziej w tym wszystkim szkoda jest mi projektantów. Druga bardzo ważna rzecz. Mimo wszystko mam trochę żal do organizatorów za mały rozgłos Targów. Gdyby nie Fanpage marek, które mnie interesują, nie wiedziałabym o wydarzeniu. Być może gdyby  zorganizowana była większa reklama, przyszłoby więcej ludzi. Wciąż zadziwia mnie fakt, że była niedziela, a ludzi było tak mało stosunkowo do innych weekendów... Pamiętam, że kiedy jeździłam z siostrą do Galerii Bałtyckiej w weekendy było tyle ludzi, że ledwo dało się przejść. Przespałam się z tym wszystkim i mój wniosek z tego jest taki, że w Polsce powinno być organizowane więcej takich targów. Zwłaszcza w Galeriach Handlowych. W większych, mniejszych miastach. Nie ma to znaczenia. Ludzie powinni mieć styczność z polskimi projektantami. Obejrzeć, dotknąć, porozmawiać. Być może wtedy kroczek po kroczku nasz świat będzie się zmieniał i blog Fashion From Raszyn nie będzie nam potrzebny :)
I had small trip to Gdańsk yesterday. I was interested about Polish Fashion Brand Meeting. I found an information about that event on Galeria Bałtycka's Faceebok. Galeria Bałtycka is one of the hugest malls there. I saw a list of designers who made a small shops in the mall, I was really into them and not thinking too much I decided to go to Twin City. I went to Starbucks with blogger/vloger Gosia Boy before the designers opened their stores yet. I loved that meeting. I love meeting people who I know from Internet and then continue our online dialog into real life. After that I kept my eye on Illesta's store, I fell in love with many new things, I took some photos for blog and then I went to meet Dawid. We have a lot in common what's actually really cool. We decided to go downstairs listen to Small Talk which Gosia had with designers. Then I had to go home cus I felt exhausted. My feelings are mixed if it goes about this event. Well, I write it as an observer. I'm starting with positive things first. First of all I'm truly happy I had an opportunity to be there, to check these clothes at close quarters. It's really cool because I checked the clothes in the net before wondering if should I buy them and if these are worth buying. Well, I'm not disappointed. Some clothes look in real even better than on photos :). Of course, I found few things which already are on my `to buy` list :) It's jewelry and clothes also. For example lovely baby-doll dress. I also can't stop think about beautiful Animal Kingdom jewelry. When I saw the jewelry my eyes immediately started to shine :). The other huge plus is that Galeria Bałtycka's mall wants to promote polish fashion, what means showing people polish designers projects. I had an opportunity to spend some time in Illesta little store and I noticed large people's interest in the clothes. Maybe `large` isn't a good word, but I saw progress. There were women in different age, different budget who asked for price, etc. There were even moments when both change rooms where occupied. So cool. I think polish people slowly bloom and they are much opened on fashion. They look for something different, unique, good quality. Well, I must also mention there were some women who asked for a price and then left with angry face. It's obviousl designer's clothes are more expensive than these from chain stores. But yeah, don't be ridiculous. For example limited dress made of good quality fabrics costs about 35euro. Is it really so expensive for designer dress? I also really like the fact malls noticed that people need fashion and they organise that kind of brand meetings. It's really necessary. It doesn't go about sale. Of course, it's also necessary, because it's not that easy to survive working as designer, especially young one. People think designers are rich, because they clothes are expensive. But it's not like that. It's also about showing people what fashion is and that fashion is important part of our lifes. Sometimes I feel like people are afraid to open showrooms to only look in clothes. It's obviousl that it's easier to check the clothes, talk to designer, sometimes even try some clothes when the designers are in mall. People see it's not that scary as it looks like. All breakfast tv show us fashion, magazines show us fashion. It makes people curious. We should be happy about that that both men and women are getting much open to fashion and `new experiences`. 
Another really amazing attraction was `Small Talk` with designers who had their small shops there, in the mall. The mall created cosy, intimate place where Gosia asked designers really interesting things. Now, it's time to complain. It was sad, it was really sad that there were moments where there were no people around who would listen to interviews. It was kind of humiliating for the designers who spoke about theirself, their projects, clothes and other interesting things. It was r e a l l y interesting. I still can't understand why no one listened to that, even from curiousity to check what's going on around. Maybe the sofas stand in wrong place, next to wrong shops, I don't know. Maybe people didn't see that, I have no idea. Anyway, the people's interest in those Small Talks was very small, almost zero. I feel really sorry for the designers. It had to be terrible for them. Second very important thing is my little regret to people who organised the whole Polish Fashion Brand Meeting. I think promotion of this event was too small. Maybe this is the reason why there were not many people around. I also wouldn't know about this event. I just found the info on one of my favourite brand's facebook. Although I'm still surprised because it was Sunday and there usually are a lot of people walking around in Sunday. I remember there were so many people during weekend so I could hardly open some shops. This time it wasn't like that. Well, I slept with all my conclusions and my main and final conclusion is that there should be more and often Polish Fashion Brand Meetings around whole Poland. No matter if it's town or city. It really doesn't matter cus people are everywhere. People should be closer to polish designers. People should have an opportunity to check, touch the clothes or even talk to designers. Maybe world is changing and we won't need Fashion From Raszyn blog anymore soon :) 






Follow on Bloglovin