Wednesday, July 30, 2014

♥ Beach waves


Dzisiejszy post będzie nieco inny niż posty, które dodaję zazwyczaj. Moja siostra niedawno poddała się pewnemu zabiegowi włosowemu, a że mi się to bardzo spodobało, postanowiłam wystylizować ją, zrobić kilka zdjęć oraz trochę o tym napisać. Może i Wam się to spodoba. O co chodzi? Lato w pełni, sezon słoneczny trwa w najlepsze. Kobiety tłumnie odwiedzają salony piękności, robią się na bóstwa. W wakacje wszystkie chcemy wyglądać wspaniale. W dzień praca, wieczorem spacery, imprezy. Ostatnimi czasy moda bardzo się zmienia, coraz częściej stawiamy na naturalny, delikatny look. W lecie nie chcemy cały dzień martwić się o to, czy misterny twór na głowie wytrzyma do późnych godzin nocnych, chcemy czuć się na luzie, ale też dobrze wyglądać. I tutaj pojawia się rozwiązanie proponowane przez L'oreal - Beach Waves. Bardzo popularna fryzura, jednak trzeba trochę się wysilić, aby taką zrobić i aby efekt wytrzymał cały dzień. Wygląda pięknie zarówno na długich jak i krótszych włosach. Są to loki, które kojarzą mi się z plażą (jak sama nazwa mówi). Ola wygląda jakby dopiero co wyszła z wody. Nie ważne czy jest ranek czy wieczór. I właśnie tą piękną fryzurę moja siostra przetestowała dzięki uprzejmości salonu Jaque Andre w CH Riviera w Gdyni. Jej włosy są bardzo długie, gęste i tworzenie codziennie loków prostownicą lub lokówką byłoby wykańczające i szkodliwe dla włosów, o które jak każda z nas bardzo dba. Z resztą jak sama mówi; nie ma na to ani czasu, ani cierpliwości. Dzięki temu zabiegowi wykonanemu w przemiłej atmosferze (szczerze polecamy) włosy zyskują nie tylko objętość, ale również trwałe fale. Jest to wspaniała alternatywa dla tz. trwałej czy jak wcześniej wspomniałam lokówek i prostownic. Takie rozwiązanie to genialny pomysł np. jeśli zależy Wam na ciekawej fryzurze podczas wakacji- efekt utrzymuje się około 2 miesiące! Fantastycznie jest wstać rano z gotową, modną fryzurą, przypominającą o lecie, plaży i morzu i nie martwic się, że znowu "trzeba popracować nad włosami" .Today's post is going to be kind of different that I usually add. My sister had an opportunity to try something new with her hair lately. I fell in love with it so I decided to style her, take some photos of her and write about this hair thing a little bit. Maybe you'll like it too. What's about? The summer is on, sun is shining. Ladies visit beauty salons to look beautiful often than they usually do. We want to look spectacular during summer time. We work during the day, when the night comes then we go out. Fashion changes lately. We feel better looking natural and sensitive. We don't want to worry all day about our hair all day during summer. We want to feel both: fashionable and comfortable. And here we are. L'oreal brings perfect solution; L'oreal - Beach Waves. It's a very popular hair style. Although you need to work on it to make it lasts for whole day. No matter if you have long or short hair it looks beautiful. I'm talking about waves which reminds me of beach (as the name says). My sister Ola looks like she just left the sea now. No matter if it's early morning or late evening. She had an opportunity to test the hair style in Gdynia. Her hair are super long and thick. We think that making such waves by hair straightener or curling-tip would be tiring and it would also break her hair. She cares of her hair very much, just like every of us. Although as my sister says: she doesn't have time or patience to do this. This is why she decided to try L'oreal Beach waves. The hair style was made in lovely hairdresser's saloon where the atmosphere was really nice. The hair gained volume but also those lovely beachy waves. It's awesome idea to try something new. This hair style is also an awesome idea for people who want to do something new and interesting with hair during summer - the beach waves last for two months! Can you imagine to wake up with lovely, fashionable hair? That hair style always will remind you of sunshine, beach and summer. You just don't need to worry that you must `work on your hair` every day.

Follow on Bloglovin


Tuesday, July 29, 2014

♥ Tell me why.


Jeśli chodzi o dzisiejszą stylizację to nic nadzwyczajnego. Tunika, jeansy i torebka. Tunika, którą można nosić też jako sukienkę jest wyjątkowa. Jest jakby połączona z trzech różnych materiałów, opierając się głównie na kolorze pomarańczowym. Tył ozdobiony jest śliczną, delikatną falbanką i kilkoma drobnymi guziczkami - bajka! Torebkę już dobrze znacie. Jest to lisia torebka, którą dostałam od czytelniczki. Piękne cudo, z którym ciężko jest się rozstać. Ostatnio postanowiłam ją trochę podrasować doczepiając do niej również lisią i równie cudowną broszkę, którą dostałam od Claire. Lisy górą! Lisia tematyka nie mogła doprowadzić mnie do innego miejsca niż las... ;) Well, today's outfit isn't anything unique. Tunic, jeans and bag. Actually, you can wear this tunic as a dress as well. It's quite unique and awesome. It's kind of made of three different materials, but the main colour is orange. The back is decorated by small, delicate frill and few small buttons - so lovely ! I bet you already know this bag I carry on the photos very well. It's a fox-bag I got from my lovely reader. It's hard not to carry it all the time, the bag is just too nice. I decided to decorate it a little bit lately. I attached felt fox brooch into the bag. The lovely brooch is made by Claire. Foxes rock the world! Well, the fox theme lead me straight to the forest.... ;)
Kochani, co u Was? Uh, w moim życiu przytrafiła się okropna tragedia. Nie mogę przestać o tym myśleć i się jakoś pozbierać. W czwartek zmarła moja bliska przyjaciółka. Miała wypadek samochodowy. W głowie kłębi mi się tak wiele myśli. Nie wiem co ze sobą zrobić. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że przez ostatnie pół roku byłyśmy pokłócone, a ja o jej śmierci dowiedziałam się z mediów, które z tej tragedii robią szopkę. Byłam złą przyjaciółką. Pisała, a ja milczałam. Nie mogę uwierzyć, że już nigdy z nią nie porozmawiam, nie pokłócę się. To jest niemożliwe. Była taka młoda. Nie zasłużyła na śmierć. Codziennie czytam rozmowy, smsy, e-maile. Oglądam jej zdjęcia. Nie mogę się z tym pogodzić, po prostu nie mogę. Ta sytuacja dała mi wiele do myślenia, zmieniła mnie. Zmieniła też moje spojrzenie na różne rzeczy, choćby na to jak media pokazują, opisują sytuacje, a w rzeczywistości było zupełnie inaczej. A ludzie w to wierzą. Też doceniam ludzi, jeszcze bardziej. Staram się nie kłócić o jakieś głupoty, bo po co! Zresztą tyle mam w głowie, jeden wielki chaos. Nie wiem czy chcę o tym pisać. Wiem jedno, że mimo iż Z. wiele razy mnie raniła, była też dobrym, kochanym, może zagubionym człowiekiem. Zapamiętam ją jako szaloną, uczynną dziewczynę. Bo tak będzie lepiej. Wspomniałam o tym, ponieważ jest to dla mnie teraz najważniejsza rzecz, która się dzieje w moim życiu. Nie chcę pisać o Z. Nie wiem czy jej rodzina tego chce. Nie wiem czy ona by tego chciała. Chociaż czytając moje posty, zawsze mi mówiła `oj Kasia, Ty to kiedyś dostaniesz nagrodę Nike za pisanie`. Nie wiem. Poza tym chyba nie jestem na to gotowa.
W czwartek zaczęłam małe przygotowywania na weekend. Pomalowałam włosy, zrobiłam paznokcie. Byłam też w centrum handlowym i kupiłam sobie długą sukienkę. Nie wiem dlaczego dopiero teraz wpadłam na pomysł aby nosić długie sukienki latem. Jak wiecie krótkie spodenki nie są dla mnie, bo moje nogi pokrywa niezliczona liczba blizn. A w rajstopach w taki upał nie mam zamiaru chodzić. Także sukienka maxi jest idealną alternatywą. Jeśli chodzi o piątek spędziłam cały na płaczu. Płacz, płacz i jeszcze raz płacz. Wiadomość o śmierci Z. totalnie wywróciła wszystko do góry nogami. Moja siostra Ola przyjechała do mnie najszybciej jak się dało. Ja, Ola i mama płakałyśmy. Jestem im niezmiernie wdzięczna za wsparcie jakie od nich dostałam w ostatnich dniach. W sobotę byłyśmy w Łebie. Mimo, że starałam się bawić dobrze, nie potrafiłam. No, bo jak. W niedzielę Ola zabrała mnie na wystawę, która przyjechała aż z Warszawy. Było naprawdę fajnie. Próbowałyśmy różnych urządzeń, które pokazywały, że to, co widzimy i czujemy, czasami jest złudne. Coś fantastycznego. Potem poszłam na cmentarz i do kościoła, a wieczorem odwiedzić babcię, bo z dziadkiem mieli 55 rocznicę ślubu. Ależ magia, co? 55 lat razem... W poniedziałek byłam w szpitalu w Sopocie. Wyniki są dobre. Nareszcie. Nareszcie dostałam zastrzyk, a dziś wstałam bez bólu. Mam nadzieję, że tak zostanie już na długo ;). 
Sweethearts, how are you? Well, a huge tragedy happened in my life few days ago. I can't believe it, I can't stop thinking about it and I can't get over it. My dear friend died last Thursday. She had car accident. I have so many thoughts in my head. I don't know what to do with myself, how to calm myself down. The worse thing is that we didn't talk last six months because we had a fight and I found out she is dead from media. It's sick what media does! How many silly things they write! I was bad friend, I know. She wrote to me few times cus she wanted to talk but I didn't reply. I can't believe I won't talk with her anymore, I won't fight with her anymore. It's just impossible. She was so young. She didn't deserve dead. I read our small talks, texts, e-mails every day. I look at her photos every day. I just can't deal with her death. I just can't. This situation made me think, it changed me. It changed my look at media. I see that not every thing what they write is real and people believe it, even if the reality is different. I try not to fight about some silly things now. I appreciate people even more now. Although my head is one huge chaos. I don't even know if I want to write about it. I know one thing, even if Z. hurt me million times she was a good, lovely, maybe a little lost person. I will remember her as a crazy, helpful girl. That's the best. I wrote about it because it's the most important thing which happens in my life now. I don't want to write about Z. I don't know if her familly want me to. I don't know if she would like me to write about her. She read my posts and always said: `Katie, you're going to get the most important prize for writting, you'll see`. I don't even know if I'm ready to write about her.
I started to get ready to weekend last Thursday. My cousin dyed my hair, I made my nails done. I was also in shopping centre and I bought long dress for myself. I have no idea why I started wearing maxi dresses just now. As you know, I can't wear short dresses, skirts or shorts because my legs are full of scars. This is why long dress is the best solution I could ever find. If it goes about Friday, I spent it crying. Cry, cry, cry. The news that Z. is dead changed every thing. My sister Ola came to me as soon as she could and she supported me. Me, my mom and my sister cried. I'm so happy I have them, such lovely people who always are here. No matter what. Saturday - we were in Łeba. Although I tried to have fun, I wasn't able. How. My sister tried to make me not think so she took me to an exhibition which came straght from Warsaw on Sunday. It was so nice. We tried different machines which showed us that sometimes thing we see or hear are illusory. It was awesome. After that I went to cementary and church. Then we went to visit my grandparents. They had 55th wedding anniversary. Magic, ha? They already are 55 years together... I was in hospital yesterday. The results are good so I finally got the injection. I'm so happy about that, cus I woke up today and I didn't feel any pain. Now I really hope it stays like this for longer ;).

Tunic / Dress - SammyDress
Bag - vingtage
Shoes - River Island
Bracalets - Free People // Yes // Milka
Rings - Me & Zena // H&M
Jeans - H&M kids
Brooch - Śliwka
Necklace - Merry Meet




Follow on Bloglovin


Monday, July 21, 2014

♥ DIY - lovely nails with MoYou london


Ależ mamy upalne lato. Słońce przygrzewa, wiatr lekko powiewa. To najlepszy czas by trochę zaszaleć na paznokciach, czyż nie? To wręcz idealna pora by do woli bawić się kolorami i wzorami. Inspiracji jest tak wiele.. A to, co dzieje się wokół najlepiej nakręca do kreatywnego działania. Nie wiem czy kiedykolwiek słyszałyście o blaszkach do malowania wzorków na pazurkach. Cóż, ja nie. Kiedy się dowiedziałam o tym wynalazku bardzo się ucieszyłam. Jest to świetna alternatywa dla osób, które lubią upiększać paznokietki. Ja np. mam `świra` na punkcie takich rzeczy i co chwilę coś zmieniam, dodaję ;). W związku z tym, że postanowiłam dzielić się z Wami nie tylko stylizacjami, ale też innymi rzeczami, chcę pokazać Wam jak działają owe blaszki. Być może ktoś zakocha się w nich tak bardzo jak ja :). Mój pierwszy `blaszkowy zestaw` jest dwu-tematyczny. Pierwszy jest oczywiście o Paryżu. To chyba akurat nikogo nie dziwi ;). Te wzorki są tak urocze, że aż serce mięknie. Wręcz idealne na szalony wypad do Paryża! Drugi zestaw jest o tematyce kosmosu. Również niesamowity, każdy detal jest wspaniały! Najfajniejsze blaszki jakie widziałam są z firmy MoYou. Jest tam ogromna paleta do wyboru. Nie wiadomo co wybrać, każda blaszka ma w sobie coś. Ale cóż ja będę się zachwycać. Zobaczcie jak to się robi!We have such hot summer. The sun is shining, the wind is gently blowing. It's just perfect time to have fun with nails, isn't it? It's perfect time to play with different colours and patterns. There are so many inspirations around. Every thing drives us to create creative things. I'm not sure if you have ever heard about nail plate pattern maker. Well, I haven't till now. I've been happy when I found this gadget. It's amazing option for people who loves decorate nails. For example ; me. I'm crazy about things like that, to be honest. I add or change something on my nails all the time ;). It makes so much fun! Well, I decided I want to share more things of my life with you lately. This is why I also want to show you those funny plates. I bet you guys will love them as much as I do ! :) My first set is about two different themes. First one is about Paris, of course. I bet no one is surprised ;). Those patterns are so lovely so my heart is truly melting. Those are perfect for an adventure in Paris! The second set is about universe. This one is also amazing and breath taking. Every little detail is wonderful! The loveliest nail plate pattern makers are avaiable in MoYou London's online shop. You have so many nail plate pattern makers to choose. Believe me you'd have a problem to pick up only one ;) Every plate is different, special and unique. Just like how to use it!



Follow on Bloglovin