Thursday, April 16, 2015

♥ Love with every stranger, the stranger the better ♥


Hey kochani, co u Was? Jak mija Wam wiosna? Ostatnio jeden dzień był taki piękny, słoneczny i ciepły... Niestety, znów powróciły wiatry, deszcze i zachmurzenie. Ale może i stety? Bo kto nie kocha deszczu?! ♥
Ja miałam wreszcie wrócić do regularnego blogowania. Skończyłam pisać książkę i myślałam, że będę miała trochę więcej czasu dla siebie i swoich innych pasji. Jednak nic bardziej mylnego. Ciągle muszę jeszcze pracować nad innymi detalami dotyczącymi mojego `malucha`. W wolnej chwili, kiedy nie jestem w szpitalu albo czuję się na tyle dobrze by `myśleć` zastanawiam się i pracuje nad tym żeby dopiąć to wszystko na ostatni guzik. Co chwilę dzwoni mój telefon, pojawiają się nowe propozycje, ja wychodzę z nowymi inicjatywami, Jestem już tym wszystkim zmęczona, ale to zmęczenie jest pozytywne. Kładę się wieczorem do łóżka i czuję na całym ciele napięcie i zdenerwowanie `jak to będzie`. Być może za bardzo to wszystko przeżywam. Mama mówi żebym sobie odpuściła i zajęła głowę czymś innym, ale ja nie potrafię. Chyba taka po prostu jestem. Chyba jestem taka, że lubię z wszystkiego robić dramat i zamartwiać się. Mimo wszystko wierzę w to, że będzie idealnie. Za dużo nad tym pracuję żeby było inaczej ;)
Czas zmian. W ostatnim czasie przechodzę przez okres zmian. Zmienia mi się w głowie, zmienia mi się ubraniowo i zmienia mi się blogowo. Jeśli mi się uda odłożyć jakieś pieniądze to może za jakiś miesiąc przedstawię Wam wizję mojego nowego bloga. Będzie się dużo działo :). Czas się trochę rozwinąć. Ostatnio jestem też bardzo krytyczna wobec siebie, za bardzo! Nic mi się nie podoba i wydaje mi się, że mogłam zrobić to lepiej. Najlepszym przykładem są zdjęcia z dzisiejszego posta. Mogły być lepsze, a ja to spieprzyłam.
Wiecie, że ścięłam włosy!? I to tak króciutko, śmiesznie, że na początku nie mogłam się do tego w ogóle przyzwyczaić! Chodziłam rozmazana, zapłakana, że boziu jak ja wyglądam! Jeśli macie mój Instagram to tam jest kilka zdjęć. Zresztą w weekend będę robić zdjęcia na bloga to zobaczycie :) Już się przyzwyczaiłam i podoba mi się. Jest dobrze. Trochę jak Matylda z Leona Zawodowca ;).
Mam pierwszy w życiu nawrót choroby i za bardzo nie wiem jak sobie z nim poradzić, co robić żeby było lepiej. Przez miesiąc brałam zastrzyki chemii, ale tak bardzo źle się po nich czułam, że musiałam je odstawić, a moja magiczna Pani doktor wymyśla właśnie jakieś nowe leki, które mają przywrócić mnie do normalnego funkcjonowania. W polskiej służbie zdrowia jeśli chodzi o moją chorobę mam trzy życia na cały okres mojego życia. Jedno już straciłam, niedługo zacznę drugie. Jak długo przetrwam na drugim? Tego nikt nie wie. Najgorsze jest to, że mam dopiero dwadzieścia trzy lata, a takie nawroty choroby mogę mieć co dziesięć lat. Ale ja coś czuję, że wydam książkę, naprawię bloga i wszystko wróci do normy :). Będę jak skowroneczek! To chyba tyle nowości u mnie :) Piszcie mi jakieś newsy od Was, uwielbiam je czytać! ♥
Hey sweetheart, how are you? How have you been during Spring time? We had such a lovely day lately. It was sunny and warm... Unfortunately, the wind and rain and cold are back. Maybe it's good. Hey, who doesn't like the rain?! ♥
I had to be back regulary into blogging. I finished writing a book and I thought I will have more time for myself and my other passions. Nothing could be more wrong. I must still work on other details that are in my `baby`. When I'm not in hospital or I feel strong enough `to think` and find a while then I work on the book to make it perfect in every possible way. My iPhone is phoning all the time, I get new propositions & also I have new ideas. I'm tired of this already but this tiredness is positive. I feel nervous and pressure calling `how it's going to be` every night when I lie in bed. Maybe I worry too much. My mom told me I should stop and calm down. I should start thinking about other things, but I can't. I really can't. Maybe I'm just like that. Maybe I just like drama and worrying about stuff. Anyway, I believe from bottom of my heart that everything is going to be alright and perfect. I work too much on it to turn out different way ;)
Changes time. I'm going through changes period lately. My mind is changing, my style is changing and also the idea of blogging is changing. As soon as I can save some money I will show you my vision of new blog. Mayby in a month or so. I can say: a lot will happen :). It's time to get some progresss, I guess :) I'm also very critical about myself lately, too critical! I don't like anything I made and I think I could have done it better. The best example are photos in this post. Those could have be better but I fucked up it.
Do you know that I cut my hair again?! My hair is so short now. It looks so funny. I couldn't get used to this! I cried a lot about this cus I regreted the cut and was like: why why why I cut my hair! If you follow my Instagram you probably saw some photos :) I'm also going to take some photos for blog during the weekend so you will see it tho :) Anyway, I got used to this now and I really like this. I look kind of like Mathilda from Leon ;)
I've got disease return and it has been my first time since thirteen years. Honestly, I have no idea how to deal with it and what to do to feel better. I've got chemo injection for over month but I felt very bad so my doctor stopped it and now she is trying to figure something out. She is trying to find new better meds that could help me being back into normal life. If it goes about my disease polish health service is very complicated. If it goes about my disease I have only three `lives` for my entire life. I just lost one and there are only two left and I'm going to start using the second one soon so only one left. How long will I feel good taking the second life? No one knows. The worse thing is that I'm only 23 and there is a possibility that I may have such disease returns in every ten years of my life. But I don't care. I feel that when my book is released and I'm back into blogging everything is going to be alright. Anything new happened here. Please, write me your stores, I love reading those ! ♥

jacket - goes to m
skirt - pull & bear
boots - vintage







Follow on Bloglovin


Tuesday, April 7, 2015

♥ Q & A with Anatol Modzelewski ♥

Anatol Modzelewski to zdecydowanie jeden z polskich top modeli. Jakiś czas temu został odkryty w klubie i od tamtego czasu chodzi po wybiegach u największych światowych projektantów mody. Lanvin, Maison Martin Margiela, Neil Barrett czy 3.1 Phillip Lim to tylko część pokazów, których Anatol miał okazję być częścią. W swoim portfolio ma też mnóstwo prestiżowych lookbooków czy sesji zdjęciowych. Pozował do kampanii Dior Homme, Kupisz, Cropp czy misbhv oraz pojawił się w edytorialach takich magazynów jak włoski L'Officiel Homme, i-D, The Greatest Magazine, polskie Glamour i Elle czy Another Man. Światową sławę zyskał dzięki swojej wyjątkowo pięknej urodzie kojarzącej się z przedwojenną elegancją.
Dlaczego postanowiłam zrobić Q&A z Anatolem?
Krótko i zwięźle: intryguje mnie.
Anatol Modzelewski is definitely one of polish top models. Anatol was discovered in a club some time ago and he walks the some of the most popular designer catwalks now. Lanvin, Maison Martin Margiela, Neil Berret or 3.1 Philip Lim are only a few shows that Anatol was part of. He has many prestigious lookbooks and photo shoots in his book, he was in a Dior Homme, Kupisz, Cropp or misbhv campaign, and he was part of editorials in magazines like L'Officiel Homme Italia, i-D, The Greatest Magazine, Polish Glamour and Elle and Another Man. He has a beautiful and unique face that reminds me of a pre-war elegance. I think that this has helped him to get worldwide popularity in fashion world.
Why did I decide to have a Q&A with Anatol?
He intrigues me.
1. Jaki jest twój ulubiony pokaz, który dotychczas zrobiłeś i dlaczego.
Moim ulubionym i zdecydowanie tym, który najbardziej pamiętam jest pokaz, który zrobiłem dla Lanvin SS 2014. Był to mój pierwszy sezon, a spośród wszystkich pokazów, które wtedy zrobiłem ten miał największy rozmach. Pamiętam też, że musiałem wtedy bardzo wcześnie wstać oraz, że miejsce pokazu było niesamowite.

2. O czym myślisz, kiedy jesteś na wybiegu?
Staram się nie myśleć o czymś co mogłoby mnie rozproszyć. Wychodząc na wybieg najważniejsze dla mnie jest, żeby wyglądać jak najlepiej.

3. Czy kiedykolwiek miałeś jakieś dziwne, niezręczne sytuacje z twoimi fanami, na backstagu, wybiegu, itp?
Jest wiele różnych sytuacji w naszym zawodzie, których nie możemy przewidzieć. Ostatnio zostałem zaczepiony przez młodą dziewczynę, która poprosiła mnie o zdjęcie. Byłem trochę zaskoczony, bo nigdy wcześniej mi się to nie przytrafiło. Na backstag'u zawsze staramy się żeby atmosfera była miła, bo wtedy, jak wiadomo pracuje się najlepiej.
1. What's your favourite show you've ever participated in and why?
My favourite show and the show I remember most is the one I did for Lanvin Spring/Summer 2014. It was my first season and that show was done with the biggest flourish of any show I've done. I also remember I had to wake up very early, and the location of the show was amazing.

2. What are you thinking about when you are on the catwalk? 
The most important thing for me when I'm on catwalk is to look the best as possible. I try to think about something that isn’t a distraction.

3. Have you ever had any weird or awkward situations with your fans backstage, on the catwalk, or anywhere else during a show?
There are many situations we cannot predict when working as a model. I had a situation lately when a young girl asked me for a photo. I was kind of surprised because it was something new for me. But, if anyone goes backstage we always try to create a nice atmosphere because it's easier to work then, it's obviousl.
4. Przeczytałam, że kiedyś tańczyłeś jezz i trochę baletu. Nadal to praktykujesz? Jeśli nie to tęsknisz za tym?
Tak, to prawda. Tańczyłem jeszcze jak mieszkałem w Radomiu. Niestety ta przygoda już się zakończyła, ale umiejętności zostały i często wykorzystuje je w modelingu.

5. Podaj kilka piosenek z Twojego iPhone.
W moim iPhonie jest jeden wielki misz-masz. Słucham różnej muzyki w zależności od nastroju, więc ciężko podać jakieś ulubione kawałki.

6. Jeśli mógłbyś wybrać jakąś super moc, co by to było?
Super moc? Zdecydowanie byłaby to teleportacja. Uwielbiam zwiedzać nowe miejsca, ale nie lubię samych podróży, szczególnie podczas Fashion Week'ow.
4. I also have read you danced to jazz and have also done a little ballet. Do you still dance? If you don't dance anymore, do you miss that?
Yes, that is true. I used to dance when I lived in Radom. But unfortunately, that adventure has come and gone. I still possess those skills, but I now use them in modeling.

5. What songs do you have on your iPhone?
It’s such a hodge-podge on my iPhone. I listen to a wide variety of music and it really depends of my mood. So, it's very hard for me to pick my favourite songs.

6. If you could choose one super power to have, what would it be?
Super power? I would definitely choose teleportation. I love discovering new places, but I don't like how long it takes, especially during the Fashion Weeks.



Follow on Bloglovin


Tuesday, March 31, 2015

♥ I live in a small pale house and here I find no peace at all ♥



W dzisiejszym poście jestem od stóp do głów ubrana w magiczną polską markę Horror! Horror!. Znam ją nie od dziś i jestem dumna, że mogę mieć na sobie dzieła Natalii Olgi Mikołajewskiej. Ten `komplet` pasuje zarówno do siebie jak i do mnie idealnie. Jego historia sięga aż ostatnich Świąt Bożego Narodzenia, ale jest warta opisania! Otóż w owy piękny dzień strasznie bolały mnie kolana i nie miałam siły wstać z łóżka. Przerzucałam kanały w telewizji, akurat leciały `Trudne Sprawy`. Sfrustrowana bólem i niemocą, że nic ciekawego nie ma w TV starałam się zdrzemnąć. Mama okryła mnie kocem i w tym momencie zadzwonił domofon. Kto to mógł być. Pewnie tata czegoś zapomniał. Zamknęłam oczy i starałam się spokojnie zasnąć. Mama powiedziała, że to kurier i czy czegoś się spodziewam. Po prezencie - niespodziance od Magdy i Michała z Goes To M, na nic nie miałam już nadziei. Bardzo się cieszyłam syrenią bluzą i to mi wystarczało. Moje przemyślenia przerwała mama trzymający wielki karton. - To do Ciebie. Pomogła mi go otworzyć i naszym oczom ukazały się te dwa piękne fatałaszki. Kiedy zobaczyłam bluzę, uśmiechnęłam się w duchu i pomyślałam. ` Całe Horror! Horror! `, ale kiedy wyciągnęłam spódnicę serce zaczęło mi mocniej bić. Piękna, biała, rozkloszowana spódnica, która pod światło mieniła się kolorami tęczy. Rozpłakałam się ze szczęścia, ponieważ chyba nigdy nie miałam w szafie tak eleganckich, ale zarówno pasujących do mnie ubrań. Mój dylemat `w co się ubrać na kolację` od razu zniknął. Do całości dołączona była wyjątkowa kartka z życzeniami. Wciąż jestem pod wrażeniem i jest mi niezmiernie miło za taką niespodziankę. Serduszko mi mięknie w takich momentach.
Postanowiłam, że warto podzielić się z Wami stylizacją stworzoną z tego kompletu. Chciałam aby sesja zdjęciowa była w domu. Trochę elegancka, ale też dramatyczna. Odzwierciedlająca monotonność życia, samotność i być może brak akceptacji. Nie mniej jednak mimo wszystko chęć zabawy, wytchnienia i psot. Lalka zamknięta w pudełku, znudzona wszystkim, co ją otacza, pragnąca czegoś nowego. Stąd właśnie też nawiązanie z brokatem i skarpetkami :)   
Today I'm wearing magic, polish brand Horror!Horror! from head to toe. I've knewn it since I remember and I'm very proud I can wear Natalia Olga Mikołajewska's clothes. This `set` matches perfectly both: each other and me. Its story goes back even to Christmas time. Anyway, it's worth describing! So, I felt huge pain in my knees that day and I wasn't able to left my bed. I was laying there, checking TV. I was frustrated because of the pain and lack of interesting programs in TV. I decided to get a nap. My mom covered me with my favourite fluffy blanket, intercom called at the same time. I was sure my dad forgot something. I closed my eyes and tried to get some sleep before the dinner. Mom told me it's postman and asked me if I'm waiting for a parcel or something. Of course I didn't, I got a surprise - christmas gift from Magda and Michał who runs Goes To M brand and I had no hopes I can get anything else. I was/I still am very happy about the mermaid blouse I got from them and it was enough for me. My mom stopped my thoughts. She came into my room, holding huge box. - It's for you, she said and helped me open it. There were beautiful clothes inside of it. When I saw the blouse I smiled and thought: `It's so Horror!Horror! like`, but when I realised there is something yet and it's a skirt that sparks like a rainbow when it's sun, my heart melted. I started to cry, from happiness of course, because I've never had such elegant and chic clothes in my wardrobe. I mean both: elegant and my style. The dilemma `what I'm going to wear to a christmas dinner` wasn't important. I had magic set to wear. There was also unique christmas card inside. I'm still impressed and it's so lovely that I got such nice surprise. My heart is melting during that kind of moments.
I also decided it's worth to share this look with you. First off I wanted take the photos inside. I wanted the photos to be a little elegant but also a little dramatic. Those should show monotony of life, loneliness and lack of acceptance (if the translation is right). Although those also should show desire to having fun, desire of a little white to take a breath. The doll is bored of everything what's around, she needs something else, but she is locked in a box. This is why I used the socks and glitter :)
Kochane aniołki. Co u Was słychać? Nie zaczynam od marudzenia, bo to nie ładnie. Więc może trochę powiem o pogodzie. Za oknem wieje wiatr, pada deszcz, ale to nic, ponieważ lubię taką pogodę. Denerwuje mnie jedynie to, że nie mogę zrobić zdjęć, bo nawet w domu jest do tego za ciemno. Ale nie ważne! :)
Ostatnio bardzo dużo się u mnie dzieje i Ci, którzy obserwują mojego Facebook'a pewnie już wiedzą co mam na myśli i jaką tajemnicę kryłam za brakiem czasu na bloga. W maju wydaję swoją książkę. Jest to dla mnie wielka rzecz. Nie mogę spać nocami ze stresu. Jestem bardzo ciekawa jak to wszystko wyjdzie. Bardzo się boję, ale jestem też bardzo podekscytowana. Napisałam o sobie. Będzie to bardzo osobista książka, potężny kawałek wyrwany z mojej duszy, rzeczy, o których nigdy nie mówiłam głośno, o których nie miałam odwagi pisać na blogu. Potraktowałam ją jak pamiętnik i mam wielką nadzieję, że nie zostanę wygwizdana i że ktokolwiek ją przeczyta. Jedno z kilku moich NAJ NAJ większych marzeń właśnie się spełnia i to jest niesamowite. Być częścią tego. Wiecie, mam wrażenie, że to się nie dzieje naprawdę, że to jakiś sen, że zaraz się obudzę. Cały czas chodzę jak nieprzytomna, w głowie kłębi mi się milion pytań, myśli. Nie wiem jak przez to wszystko przebrnę, ponieważ nie znoszę być w centrum uwagi. Bardzo dużo przeżyłam pisząc i ... dobra. Nic już nie mówię, bo powiem za dużo :) ! Tak czy siak chciałam się z Wami tutaj podzielić tą wiadomością, ponieważ jest to dla mnie bardzo bardzo baardzo ważne i teraz tym żyję :) Lżej mi na serduszku jak mogę o tym powiedzieć głośno, duuh.
W sobotę umierałam z bólu, nie wiem czy Wam pisałam, ale mam nawrót choroby. Szczerze mówiąc nie pamiętam za bardzo co się działo. Leki przeciwbólowe mnie ogłupiają :) Skończyłam oglądać American Horror Story Asylum i staram się przebrnąć przez książkę Leny Dunham, ale o tym w innym poście. W niedzielę pojechałam do Sopotu. Jeeejku jak to fajnie, a przede wszystkim dziwnie jechać tam w innej sprawie niż badania! Miałam spotkanie z DW i obgadałyśmy wszystkie szczegóły z książką. Przy okazji zobaczyłam się też z Olą i kupiłam pyyyyszną brzoskwiniową herbatkę z Sagi. Koniecznie spróbujcie, bo jest przepyszna! A wczoraj zabierałam się za dzisiejszy post, ale w rezultacie nadrabiałam też inne rzeczy. Odpisywałam na e-maile, pisałam zaległe artykuły na Sophisti, spamowałam na Facebooku i takie tam :) Chwila `wytchnienia`, brak weny do pisania :) Teraz czekam na relacje co wydarzyło się u Was!
Dear readers. How are you? I'm not going to start with complaining because it's not nice. So, maybe I say something about the weather. It's very windy and it's raining outside, but it's fine cus I love that kind of weather. I'm annoying only because I can't go out to take some photos. It's so dark, even at home, so the photos suck. Whatever :) !
A lot happen here and those who follows my Facebook pages know what I mean and knot the secret why I had no time for blogging. I wrote a book and it's released in May. It's something huge for me. I can't sleep cus I'm so nervous. I'm very curious how everything turn out. I'm very afraid but I'm also excited. I wrote about myself. It's going to be very personal. Huge piece of my soul on the paper. I wrote things I have never said laud before or wrote on blog. I wasn't brave enough. I was like I wrote a diary and I do hope I won't have too many haters and someone will write the book :). One of my biggest dreams EVER is just coming true and it's amazing. It's amazing being part of this. You know, I feel like it's not real, really. I feel like it's a dream and I'm waking up in a second. I'm very faraway. My mind is full of million thoughts and questions. I have no idea how I'm going to go through this because I hate being in the spotlight. I experienced so much writing this book and... Ok. Nothing. I can't write too much cus I will write every thing what's in the book :) ! Anyway, I just want to share this amazing news with you, because it's very veery important to me and all I think about is the book now :) I feel so fresh that I can say it and I can share this with you, duuuh.
This Saturday was very hard for me cus all I felt was terrible pain. I'm not sure if I already wrote it here but I have regress of my disease and I feel very bad lately. Honestly, I don't remember what happened during that day. Pain killers made me foolish :) I finished watching American Horror Story Asylum and I tried to go through Lena Dunham's book, but I'm going to write about this in other post. I was in Sopot on Sunday and it was so weird because I wasn't in hospital there! I had a meeting according to the book. I hang out with my sister a little too and I bought super delicious peach tea. Omg, It's so delicious! Guys, you must try this! I wanted to add this post yesterday but I catched up with other things and it took me so much time so I was just tired. I answered e-mails, I had to write few articles on Sophisti and I spammed on Facebook and so :) It was like a while to take a deep breath and to gain some vein to write today :) Now, I'm waiting for your info how are you! 
Blouse - Horror! Horror!
Platforms - Bershka
Bracalet - Vintage
Socks - Marylin




Follow on Bloglovin